Potrzebujemy Twojej pomocy!Na stałe wspiera nas 0 czytelników i czytelniczek. Niestety, minimalną stabilność działania uzyskamy dopiero przy 500 regularnych darczyńców. Dorzucisz się?
Kilka godzin już było z południa, kiedy znać dano do obiadu. Taki był zwyczaj w...
Zygmunt Kaczkowski, Murdelio
Kto by się ważył na wstyd wojskowy w rynsztoku siedząc pić, albo w koszuli, a...
Wojciech Dembołęcki, Pamiętniki o Lisowczykach czyli przewagi Elearów polskich
Mojego dziadka dobre imię często niestety wymieniano. „Wulgarną nam się wydać musi interpretacja marksistyczna...
Andrzej Kijowski, Dziecko przez ptaka przyniesione