„Wobec ciebie, przyjacielu, nie znam ani fałszywej próżności, ani gniewu. Czekałam cię aż do drugiej po północy. Z czymże porównać oczekiwanie ukochanej istoty? Kto sam poznał tę mękę, ten nikogo na nią nie skaże. Teraz widzę dobrze, że kochasz po raz pierwszy. Co ci się stać mogło? Niepokój mnie ogarnął. Gdyby nie obawa, że zdradzę tajemnicę mego serca, to byłabym sama poszła przekonać się, jakie to szczęście lub jakie nieszczęście ciebie spotkało. Ale naraziłabym się na zgubę niezawodną, gdybym o takiej porze wyjechała z domu powozem lub wyszła piechotą. Poznałam, jakie to nieszczęście być kobietą. Uspokój mnie, wytłumacz, dlaczegoś nie przyszedł potem, co ci mój ojciec powiedział. Będę się gniewała, ale przebaczę. Możeś chory? Poco było najmować tak odległe mieszkanie? Jedno słowo przez litość! Do prędkiego zobaczenia, nieprawdaż? Jedno słowo wystarczy mi, jeżeliś zajęty. Powiedz: »Biegnę« lub »Cierpię«. Ale gdybyś był cierpiący, to przecie ojciec mógłby mnie zawiadomić. Więc cóż się stało?...”